Mimo wielu głosów, pochodzących również od autorytetów ze świata nauki, o mniejszej szkodliwości e-papierosów, co jakiś czas możemy natrafić na niczym nie poparte i nieuzasadnione artykuły, krzyczące o niebezpieczeństwie wynikającym z używania e-papierosów. Nie można odmówić słuszności głosom mówiącym o potrzebie kompleksowego zbadania e-papierosów i wprowadzenia wymogów dotyczących ich sprzedaży. Jednakże co jakiś czas możemy natrafić na artykuł, od którego włos się jeży na głowie, świadczący albo o słabym zbadaniu przez autora tematu, albo o bezczelnej ignorancji faktów, jedynie gwoli przyciągnięcia uwagi czytelnika, mniej świadomego w temacie. Ba! Możemy nawet przeczytać, że e-papierosy są bardziej trujące od zwykłych – pytanie, jakie to trucizny zawierają? Wszystko to okraszone ogólnikami, bez podania merytorycznych faktów. Nie mówię tu już o podaniu jakichkolwiek źródeł, to wszak byłoby zbyteczną łaskawością.
Chwalą się próby “iścia pod prąd” i zbadania “drugiej strony medalu”, może by tak jednak robić to z głową?
Najnowszy przykład takiego artykułu znaleźć można tutaj: Ofemin.pl – Elektroniczne papierosy szkodzą

















